admin
Artykuł opublikowany: 2022-08-23

Crowdfunding, czyli tzw. finansowanie społeczne to znana już od wielu lat forma wspierania różnego rodzaju przedsięwzięć. Mogą być to zbiórki charytatywne, produkty fizyczne, a także różnego rodzaju treści cyfrowe. Zasada jest prosta. Twórca informuje o konkretnym pomyśle (wraz z planem jego realizacji), a my możemy wesprzeć go w tym projekcie i zakupić (niejako w przedsprzedaży) daną rzecz. Dzięki temu, że setki, a nawet tysiące pojedynczych osób wesprze i kupi daną rzecz, to twórca nie musi szukać zewnętrznych źródeł finansowania. Jednym z najpopularniejszych tego typu serwisów jest Kickstarter i to on będzie głównym bohaterem nowej serii. Specjalnie dla Was będę wyszukiwał produkty ciekawe, dziwne, interesujące, warte uwagi. Po prostu takie, obok których z jakiegoś powodu nie mogłem przejść obojętnie.

Pamiętajcie, że wszystko, co pisze w tej serii to tylko i wyłącznie moja subiektywna opinia. Często z przymrużeniem oka. Mam nadzieję, że czytając to będziecie bawili się co najmniej tak dobrze jak ja pisząc ten tekst. Także tyle słowem wstępu a teraz zanurzmy się w świat rzeczy, których nawet nie wiedziałeś, że potrzebujesz.

Uniek – piękno minimalizmu

Zaczynamy od zagadki. Spójrz na zdjęcie poniżej i zastanów się przez chwilę czym według Ciebie może być Uniek? Jeśli chcesz to odpowiedź możesz napisać w komentarzu na dole. Jeśli boisz się, że nie zgadniesz to od razu Cię uspokoję. Ja i Martyna też nie zgadliśmy co to jest.

Jeśli nadal nie wiesz, to dam ci podpowiedź. Oto 8 rzeczy, które ten tajemniczy Uniek zawiera.

Pora na wyjawienie tajemnicy. Uniek to nic innego jak mini przenośne studio garncarskie. Tak, ja też nie wpadłbym na pomysł, że można coś takiego wymyślić. Jeśli zdarzało Ci się oglądać filmy na Facebooku z garncarstwa i myślałeś sobie „też bym tak chciał” to teraz masz taką możliwość. Znaczy nie do końca. Bo na Unieku (chyba tak to się odmienia) możesz tworzyć co najwyżej wazy dla lalek barbie swojej młodszej siostry. A co jeśli masz tylko brata i to w dodatku starszego? Chyba nic nie szkodzi. Twórcy pokazują, że jest to idealna rzecz do wspólnych zabaw ze znajomymi. Więc przy tym pozostańmy. Jeśli jednak jesteś introwertykiem i stronisz od takich spotkań, to Uniek idealnie sprawdzi się na półce jako bibelot, którego nie potrzebujesz, ale który bardzo ładnie wygląda. Serio jego wygląd to główny powód, dla którego bym go kupił.

Jednak twórcy zdołali zebrać prawie 500 (w momencie pisania) miłośników mini garncarstwa. A warto zaznaczyć, że do końca projektu został jeszcze sporo ponad miesiąc. Ok, ale zastanawiacie się pewnie ile Uniek kosztuje. Hmm… tak akurat na średniej jakości prezent jeśli nie macie pomysłu co komuś kupić. 69$ w przedsprzedaży to wydaje się uczciwa cena. Warto jednak zaznaczyć, że wysyłka do Europy jest dość droga, bo stanowi prawie 40% ceny urządzenia.

Wysyłka już w lipcu, więc jest to idealna rzecz, aby na wakacje odkryć w sobie talent małego garncarza. Jeśli zastanawialiście się kiedyś ile kosztuje normalne koło garncarskie (wiem, że nie zastanawialiście się nad tym nigdy) to na allegro można kupić je za około 700 zł. Ale nie wygląda ono już tak designersko i minimalistycznie jak Uniek.

5 faktów, o których warto wspomnieć

Ciekawostka #1 – Jak się okazuje UNIEK Design Studio (bo tak nazywają się twórcy) miało już jedno podejście do tego projektu. Uniek pierwszy raz zawitał na Kickstarter 29 listopada 2021 roku. I wiecie co… został w całości sfinansowany w JEDNĄ GODZINĘ. To się nazywa prawdziwy sukces. Jednak jak się okazuje pieniądze to nie wszystko. Cały projekt musiał zostać wycofany. Wszystko to przez zły termin wystartowania. Niestety nałożenie się na siebie czarnego piątku, świąt i chińskiego nowego roku sprawiło, że mogłyby wystąpić problemy z dostawą podzespołów. Twórcy, dla bezpieczeństwa całego projektu postanowili go wstrzymać na kilka miesięcy. Po 3 miesiącach odpalili kampanię raz jeszcze i osiągnęli równie spektakularny sukces. To idealnie pokazuje, że często rzeczy kompletnie niezależne od Ciebie mogą przyczynić się na do Twojego niepowodzenia. Planując cokolwiek pamiętaj, aby brać pod uwagę również czynniki zewnętrzne.

Ciekawostka #2 – W listopadzie 2021 roku wystartowała pierwsza kampania na Kickstarterze. Jak się okazuje również w listopadzie (zgodnie z harmonogramem w drugiej kampanii) prototypy produktów trafiły do influenserów. Można się zastanawiać czy miała być to kampania promocyjna, czy może w myśl drugiego harmonogramu sprawdzenie produktu w celu naniesienia niezbędnych zmian. Sprawdziłem w mediach społecznościowych i żadnego śladu po promocji tego produktu w listopadzie nie ma.

Ciekawostka #3 – W pierwotnej kampanii Uniek kosztował 85$, czyli o 16 więcej niż w drugiej kampanii. Twórcy informowali na zakończenie pierwszej kampanii, że będą ściśle współpracować z dostawcami, aby obniżyć cenę. I rzeczywiście tak się stało. Podejrzewam, że ta różnica cenowa znacznie przyczyniła się do tego, że Uniek zebrał już aż tyle funduszy.

Ciekawostka #4 – Jedynym kanałem na YouTube, który na ten moment opublikował film z testowania fizycznego produktu jest Ammadu Let’s Cook Vantalu. Pani z tego co patrzyłem zna się na mini garncarstwie, więc zakładam, że może być cennym źródłem informacji jeśli zastanawiacie się nad zakupem.

Ciekawostka #5 – ciekawe, czy zestaw małego garncarza z Amazona był inspiracją dla twórców. Jeśli tak, to jest to idealny przykład na to, jak w dobry sposób poprawić produkt, który już jest. Bo nikt mi nie powie, że nie warto dołożyć tych 20$ by Uniek był nie tylko narzędziem użytecznym, ale również ładną dekoracją.

Efekt 2000 godzin projektowania

Aby było ciekawiej zacznijmy kolejny raz zagadką. Tym razem będzie trudniejsza więc skup się dobrze. Spójrz na produkt po lewej i po prawej stronie i zastanów się co to takiego.

Jeśli w obu przypadkach Twoja odpowiedź brzmiała „przecież to zwykła szklanka” to nawet nie wiesz, w jakim jesteś błędzie. Owszem ta prymitywna rzecz po lewej stronie, to zwykła szklanka dla ludzi, którzy nie znają życia. Natomiast rzecz po prawej… to już kompletnie inny świat. Zgodnie z tym co piszą twórcy, produkt po prawej, to nic innego jak „mariaż technologii, piękna i funkcjonalności”. Owoc ponad 2000 godzin projektowania. Niezwykła hybrydowa szklanka do koktajli.

Jak w przypadku poprzedniego produktu mówiłem o udoskonaleniu czegoś, co już funkcjonuje, to tutaj twórcy doszli do istnej perfekcji. Myślicie sobie pewnie, co można zrobić ze szklanką. Jak się okazuje dużo. A przynajmniej na tyle dużo, aby zebrać ponad 600 000$ od ludzi. Jeśli zastanawiacie się, w jaki sposób osiągnąć taki sukces to już odpowiadam. Koniecznie pamiętaj, aby do nazwy swojego produktu dodać CRAFT oraz HYBRID. To od razu zwiększa wartość jakiejkolwiek rzeczy. Uwielbiamy craftowe oraz hybrydowe połączenia. I koniecznie minimalistyczny styl.

A tak na serio. Podziwiam twórców. Produkt, który wykonali ma niesamowitą moc. Przemawia do ludzi i zachęca do zakupu. Jak zaraz zobaczycie nie jest to proste biorąc pod uwagę cenę oraz praktyczne zastosowanie. Tak swoją drogą to ciekawym aspektem jest też to, że omawiany produkt nie ma żadnej nazwy własnej. To dość niespotykane jak na Kickstarter.

Zacznijmy od plusów

  • produkt jest minimalistyczny i wydaje się być bardzo elegancko wykonany
  • nie zostawia mokrych śladów na stole #problemypierwszegoswiata

I to by było na tyle plusów.

Chociaż z tego co mówią producenci szklanka ma ich dużo więcej. Posiada miarkę, która jest odporna na ścieranie. Świetnie pasuje do kostek lodu, które mają 2 in. szerokości. Od razu odpowiem jest to równowartość 5 cm. Tak, ja też nigdy nie zastanawiałem się, jaka jest wielkość kostek lodu, których używam. I co my wiemy o życiu…

Co do tego produktu mam bardzo mieszane odczucia. Z jednej strony wizualnie naprawdę mi się podoba, ale są dwie rzeczy, które decydują o tym, że jednak powstrzymam się od zakupu.

Przede wszystkim aspekt praktyczny. Kupienie jednej szklanki dla siebie jest może i spoko. Jednak zamysłem, z tego co rozumiem jest zrobienie z tego „kompletu imprezowego”. Do tego potrzeba już koło 6 sztuk. Przecież nie zamierzasz wbić się na imprezę ze swoją szklanką. Co Cię w końcu interesuje czy zamoczysz komuś stół mokrą szklanką. Przecież to nie Twój stół. Jeśli myślisz o tym, by kupić taki komplet szklanek do siebie do domu, to cena może Cię trochę przerazić. Zestaw 6 szklanek + 3 ekstra wkłady szklane to koszt (w promocyjnej cenie) 248$. Tak, też potrafię lepiej wykorzystać taką kasę.

I tu przechodzimy do drugiego problemu. Cena. Od razu mówię, że doceniam kreatywność, innowacyjność czy po prostu ciekawy pomysł. Ale 1000 cebulionów za 6 szklanek to trochę za dużo. Oczywiście można kupić jedną szklankę do pracy, aby szpanować przed korpo znajomymi. Tylko że niestety opcja Early Bird za 39$ jest już niedostępna. A kolejna kosztuje już 48$. Oczywiście pamiętaj o doliczeniu dodatkowych 16$ za wysyłkę. W ten sposób masz już 64$, a to trochę dużo jak za szklankę. Oczywiście Twórcy mogą wychodzić z założenia, że jeśli ich produkt broni się jakością to warto ustawić jego cenę na wyższą. Zgodnie z artykułem Jak ustalać ceny swoich produktów i usług.

Mają doświadczenie

Ciekawostka #1 – Warto dodać, że twórcy tych szklanek mają już na swoim koncie jeden sukces. W październiku 2019 roku ich pierwszym projektem był Shaker. Ten projekt zebrał prawie 500 000$ i wsparło go ponad 6 500 osób.

Ciekawostka #2 – Shaker, który miał 750 ml pojemności kosztował 49$, czyli praktycznie tyle samo co obecnie jedna szklanka. W sumie ciekawe jakby się piło drinka z shakera.

Ciekawostka #3 – Elevated Craft®, czyli twórcy szklanki i shakera ze swojego oficjalnego konta wsparli aż 31 innych projektów z serwisu Kickstarter. Pokazuje to, że nie tylko stawiają na własne produkty, ale i doceniają dzieła innych.

Kolejny minimalistyczny portfel? – nie tym razem

Ostatnim dzisiaj produktem będzie portfel. Tak wiem… Kickstarter jest nimi zapełniony. Sam w przeszłości napisałem o tym z 3 artykuły. Najgorsze w tych portfelach jest to, że mało czym się wyróżniają. Bazują na jednym słowie. MINIMALIZM. Spakuj jak najwięcej w jak najmniejszą przestrzeń. Ok jest to praktyczne i wygodne. Zawsze jednak zastanawiałem się czemu mam wybrać akurat ten, a nie inny portfel. Chyba nareszcie znalazłem odpowiedź.

PUNCUBE 2.0, bo tak nazywa się ten produkt dał mi coś więcej niż zwykły portfel. Podstawowy problem, jaki mam idąc biegać lub na spacer to przechowanie kluczy oraz dokumentów. Od momentu jak płacę zbliżeniowo telefonem, to problem kart płatniczych mi zniknął. Nadal problematyczne pozostawały dokumenty oraz klucze. Jednak dla samych dokumentów nie chciało mi się niczego szukać. A poza tym na upartego można je włożyć do kieszeni luzem. Oczywiście powoduje to ryzyko zapodziania. Ostatnio znalazłem coś, co rozwiązuje moje pozostałe dwa problemy. Portfel, który wygląda estetycznie i można do niego schować klucze. Jeśli wierzyć zapewnieniom producentów to pasuje do niego 90% kluczy.

A to akurat będę miał okazję sprawdzić, ponieważ zamówiłem go. Organizer na klucze mnie chyba do tego przekonał najbardziej. Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak często zastanawiam się gdzie rzuciłem klucze wchodząc do domu. A noszenie wielkich zawieszek czy smyczek jest po prostu mało wygodne. Zwłaszcza jak wychodzisz biegać lub na spacer i nie masz ochoty taszczyć nie wiadomo ile ze sobą.

Wiecie co jeszcze przekonało mnie do zamówienia? Cena. Wersja podstawowa zaczyna się już od 29$. Powiedzmy sobie szczerze. Jak na standardy Kickstartera jest to naprawdę tanio. Oczywiście należy doliczyć 10$ za wysyłkę, ale i tak mnie to przekonało. Śmiem twierdzić, że gdyby Kickstarter miał większa liczba produktów w tym przedziale cenowym, to chętniej bym je kupował. Jest to na tyle przystępna cena, że nawet jeśli nie będę zadowolony, to jakoś tak nie szkoda. Jeśli jesteście ciekawi to już w maju portfel powinien do mnie trafić. Chętnie podzielę się wtedy opinią nie tylko o produkcie, ale i o całym procesie zakupu.